niedziela, listopada 4

#Recenzja: Ocieplamy twarz z Neogen Knit Mask!

Witajcie Kochani.
Przez długi czas maski w płachcie królowały na blogach - i nie widzę w tym nic złego, jak coś jest dobre to jest dobre :) Nie spodziewałam się jednak, że zaskoczy mnie kolejna maseczka w płachcie- tyle widziałam i przetestowałam, że już wiem czego się po nich spodziewać. 

Nie znaczy to, że maseczek w pachcie nie lubię - wręcz przeciwnie, stosuję je bardzo często, są wygodne do zabierania ze sobą w podróż, albo zastosowania np. w samolocie. Jednak takiej maski w płachcie to ja jeszcze nie miałam, dzisiaj więc opowiem Wam o moim ostatnim maseczkowym odkryciu -  Neogen Dermalogy Pink Cactus Liftmax Knit Mask.


Cienka maseczka w płachcie utkana z delikatnego dla skóry materiału. Nasączona esencją na bazie różowego kaktusa. Składniki odżywcze są skutecznie wchłaniane w skórę zapewniając jej długotrwały poziom nawilżenia. Ujędrnia, rewitalizuje oraz odżywia. Zawiera olejki roślinne oraz opatentowane składniki przeciwzmarszczkowe w tym argilenine, voluform oraz collageneer.
Skład: Glycerin, Dipropylene Glycol, Cetyl Ethylhexanoate, Diglycerin, 1,2-Hexanediol, Niacinamide, Opuntia Ficus-Indica Seed Oil, Acetyl Hexapeptide-8, Opuntia Coccinellifera, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Hyaluronic Acid, Adansonia Digitata Seed Oil, Anthemis Nobilis Flower Oil, Pelargonium Graveolens Flower Oil, Mentha Viridis (Spearmint) Leaf Oil, Butylene Glycol, Rose Flower Oil, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Hydrolyzed Hyaluronic Acid, Sodium Hyaluronate, Elaeis Guineensis (Palm) Oil, Lupinus Albus Seed Extract, Ceramide NP, Cholesterol, Phytosphingosine, Saussurea Involucrata Extract, Jania Rubens Extract, Panthenol, Tocopherol, Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot) Fruit Oil, Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil, Sodium Cocoyl Alaninate, Camellia Japonica Seed Oil, Rosa Centifolia Flower Water, Centella Asiatica Extract, Rosa Damascena Extract, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Palmitoyl Isoleucine, Betaine, Adenosine, Cyanocobalamin, Xanthan Gum, Tromethamine, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Carbomer, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Palmitic Acid, Caprylyl Glycol, Ethylhexylglycerin, Stearic Acid, Polyglyceryl-10 Myristate, Disodium EDTA

Tu podkusił mi wygląd opakowania ukazującego sweterkową maseczkę (pamiętacie Pussy Riot? Od razu mi się skojarzyła z tym skandaliczny zespołem :) ) i struktura tej właśnie maseczki jest faktycznie inna: nie mamy tu do czynienia z równym płótnem, a z czymś podobnym do dzianiny. Materiał ten pozwala na większą absorpcję esencji, której maseczce Neogen jest na prawdę dużo. Co oznacza że esencji dużo? Że się wylewa ona z opakowania? Tak często bywa. Tu jednak, już tylko  wyciągając maseczkę poczułam jaka ona jest ciężka. W opakowaniu z maską zawarto 60ml esencji, i to wcale nie są żarty (moje serum ma mniej ml!). Tak więc ładujemy na twarz prawdziwą bombę nawilżająco-odżywiającą. Co do samej esencji, to wale nie przypomina ona wody - jest lekko żelowa i nieco zwarta, dzięki czemu nie leje się podczas aplikacji z twarzy. 

Zdecydowanie nie jest to maska, przy której możemy uprawiać sport, sprzątać czy chodzić po mieszkaniu, jest zwyczajnie za "bogata" na takie wyczyny, wskazany jest więc relaks w pozycji poziomej.Sama swetrowa płachta jak dla mnie jest bardzo wygodna: częściowo zakrywa szyję i ma miejsce na mój duży nos. Przylega również świetnie.  

No cóż, a jakie działanie? Przyznam szczerze, że nie miałam jeszcze nigdy prawdziwie odżywczej maski w płachcie. Nie zrozumcie mnie źle, miałam sporo masek z takowym napisem, jednak zdawałam sobie sprawę od samego początku, że leciutka esencja raczej mi skóry nie odżywi, bo i ja jestem przypadkiem ciężkim. Ta maska jednak działa jak niewiele gęstych masek w kremie, ale dodatkowo świetnie się wchłania i nie jest ciężka. Jej działanie czułam w przeciągu kilku kolejnych dni - skora była odżywiona, nawilżona i ewidentnie zadowolona z zabiegu :)  
Buziaki! :D

Maseczka dostępna jest na stronie skingarden.pl oraz w perfumeriach Douglas (nie ma więc problemu y je kupić i nie trzeba miesiąc czekać na upragniony produkt), a obecnie jest nawet w promocji :)
A Wy macie swojego ulubieńca w świecie masek w płachcie?

4 komentarze:

  1. Właśnie widziałam w promocji w Douglasie i nie wzięłam! Chyba muszę po nią wrócić!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tych zupełnie nie znam :) W sumie z masek w płachcie nie mam totalnych ulubieńców, przerobiłam sporo, wiele było ciekawych, ale klasyczne chyba dają mi lepszego kopa.

    OdpowiedzUsuń
  3. To coś dla mnie, taka maseczka.Ostatnio lubię takie chwile relaksu ;) Gdzie Ty masz duży nos Aniu?! Coś Ci się wydaje :D

    OdpowiedzUsuń
  4. 60 ml esencji? Wow! To tak jakby wylać na twarz od razu całą buteleczkę jakiegoś serum ;) Nieźle. Chętnie wypróbuję tą maseczkę :)

    OdpowiedzUsuń