środa, 25 lipca 2018

#Recenzja: Floslek T-Zone Balance


Witajcie Kochani,
Ja ze swoją skórą przygód mam co nie miara - i atopowa to ona jest i wrażliwa, a zarazem mieszana. Tak więc staram się sobie kosmetyki dla tych trzech rodzajów skór kombinować i to tak, by kłopotów się nie nabawić, a i rezultat dobry uzyskać :) Kosmetyki dla skory mieszanej wybieram zazwyczaj z ostrożnością, bo boje się przesadzić i przesuszyć skórę (a już mi się to zdarzało), więc wszystko, co podejrzane, omijam szerokim łukiem.


Jakiś czas temu wpadła mi w ręce nowa seria FlosLek T-Zone Balance, mająca na celu przewrócenie równowagi między przetłuszczającymi i przesuszającymi się partiami skóry. Jak się u mnie sprawdziła? 


Moim zdecydowanym faworytem z całej serii jest peeling Gommage Peeling z kwasami AHA . Zawiera on w sobie kilka rodzajów kwasów i witaminę C. Jest to peeling typu gommage, co oznacza, że nakłada się go na lekko zwilżoną skórę, masując, i po jakimś czasie pojawia się drobinki złuszczonego naskórka. 


Skład: Aqua, Glycerin, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Pentylene Glycol, Behentrimonium Chloride, Propylene Glycol, Mandelic Acid, Biosaccharide Gum-1, Hamamelis Virginiana Leaf Extract, Tartaric Acid, Malic Acid, Citric Acid, Salicylic Acid, Ascorbic Acid, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract, Rosa Canina Fruit Extract, Viola Tricolor Extract, Malpighia Glabra Fruit Extract, Dipropylene Glycol, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin

Producent zaleca stosowanie peelingu codziennie przez kilka dni, a następnie stosowanie 2-3 razy w tygodniu, jednak dla mnie jest to zdecydowanie za dużo. Mam dosyć cienką skórę, więc stosowanie peelingu 1 do 2 razy w tygodniu zdecydowanie mi wystarcza. Po użyciu skóra jest nie tylko świetnie oczyszczona, ale i dobrze nawilżona, co bardzo mnie zaskoczyło. Peeling nie wywołuje żadnych podrażnień na mojej skórze, choć tego zazwyczaj najbardziej się obawiam, i pozostawia po sobie przyjemne uczucie oczyszczonej i nawilżonej skóry. W moim rankingu peelingów na daną chwilę zajmuje jedno z czołowych miejsc, mimo że nie kosztuje fortuny.


W serii mamy także dwa kremy - na dzień Krem normalizujący SPF 10 i na noc Krem korygujący z kwasami AHA i PHA. O obu mogę powiedzieć, że spisują się dobrze, jednak nie budzą we mnie wielkiego zachwytu. Krem na dzień nawilżył mi skórę i nie przeciążył jej, nie narobił szkód w postaci przesuszeń i uczuleń, ale i nie spowodował efektu wow.


Skład kremu na dzień: Aqua, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Propylene Glycol, Isopropyl Palmitate, Butylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate, Glycerin, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Aluminum Starch Octenylsuccinate, C12-15 Alkyl Benzoate, Isododecane, Bis-Ethylhexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine, Polymethyl Methacrylate, Cetearyl Alcohol, Cetyl Palmitate, Sorbitan Palmitate, Sorbitan Oleate, Adipic Acid/Neopentyl Glycol Crosspolymer, Dimethicone, VP/VA Copolymer, Hydroxypropyl Methylcellulose, Amodimethicone, Niacinamide, Faex Extract, Aesculus Hippocastanum Seed Extract, Ammonium Glycyrrhizate, Zinc Gluconate, Caffeine, Biotin, Nasturtium Officinale Extract, Arctium Majus Root Extract, Salvia Officinalis Leaf Extract, Citrus Limon Peel Extract, Hedera Helix Extract, Saponaria Officinalis Leaf/Root Extract, Fucus Vesiculosus Extract, Saccharide Isomerate, Carbomer, Panthenol, Triethanolamine, Decylene Glycol, Allantoin, o-Cymen-5-ol, Phenoxyethanol, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Disodium EDTA.


Co do kremu z kwasami, to oceniam go wyżej. Kwasy stosuję już od pewnego czasu na wiosnę i jesień i, choć mocno uważam na je stężenia by nie mieć problemów ze swoją wrażliwą skórą, to tu nie za bardzo odczułam ich działania złuszczającego. Mimo to zasługuje na plus, gdyż całkiem dobrze "leczy" niedoskonałości i nie muszę stosować cięższych środków. Po nocy skóra nie jest ściągnięta i jest przyjemna w dotyku.   


Skład kremu na noc: Aqua, Ethylhexyl Stearate, Caprylic/Capric Triglyceride, Pentylene Glycol, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate SE, Mandelic Acid, Ceteareth-20, Octyldodecanol, Cyclomethicone, Polyacrylate Crosspolymer-6, Lactobionic Acid, Dimethicone, Phenoxyethanol, Sodium Hydroxide, Decylene Glycol, Ethylhexylglycerin, Disodium EDTA.


Przyznać muszę, że gdybym była nieco młodsza, to, z pewnością, oceniłabym te kremy wyżej. Obecnie jednak moja skóra ma większe potrzeby, co nie oznacza, że duet ten jest zły, po prostu ja, jako osoba ze skórą problematyczną bliżej 30ki, potrzebuję już czegoś więcej. 

Kolejnym kosmetykiem, z którym również bardzo się polubiłam, jest glinka myjącą 2 w 1. I od razu chce zaznaczyć, że jako balsam myjący sprawdza się w miarę dobrze, nie zawsze jednak radzi sobie z większymi zanieczyszczeniami jak w przypadku cięższego makijażu. Ja akurat staram się stosować wieloetapowe oczyszczanie i w tym przypadku, nałożona po olejku, glinka radzi sobie całkiem nieźle. Oczyszcza delikatnie i nie wysusza, posiada gładką kremową konsystencję i zmywa się raczej bezproblemowo (ale należy uważać na ilość!). Mój mąż bardzo często mi ją podkrada i twierdzi, że, jako jedna z niewielu, nie wysusza mu skóry, a wręcz ją nawilża. 


Skład: Aqua, Cetyl Alcohol, Octyldodecanol, Dimethicone, Glyceryl Stearate, Illite, PEG-100 Stearate, Glycerin, Rosa Canina Fruit Oil, Titanium Dioxide, Panthenol, Limnanthes Alba Seed Oil, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Squalane, Polysorbate 60, Colloidal Gold, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Butylene Glycol, Laminaria Hyperborea Extract, Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum, Caesalpinia Spinosa Gum, Sorbitan Isostearate, Citric Acid, Sorbic Acid, DMDM Hydantoin, Iodopropynyl Butylcarbamate, Potassium Sorbate, Methylparaben, Propylparaben.

Wiele bardziej mi się jednak podoba w roli maseczki oczyszczającej. Jako że maseczki z glinką uwielbiam to i na tej się nie zawiodłam. Pozostawiam ją na skórze przez 15 minut, a po zmyciu otrzymuję gładką nawilżoną i ukojoną skórę.


Cóż, to było ciekawe doświadczenie. Zyskałam dwóch nowych ulubieńców i poznałam dwa średniaki, które, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę cenę, na pewno zainteresują osoby nieco młodsze :) Po peeling i glinkę, natomiast, z pewnością jeszcze nieraz sięgnę - są to świetne i wydajne produkty, w dodatku w bardzo przystępnej cenie.

A Wy znacie serię FlosLek Balance T-Zone ?


4 komentarze:

  1. ta seria dla mnie jest rewelacyjna, polecam każdemu nie tylko posiadaczkom cery mieszanej, krem na dzień jest genialny jeśli chodzi o matowienie.

    OdpowiedzUsuń
  2. ZNam z blogosfery, ale nie uzywałam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie używałam nigdy ale wydają się interesujące.

    Obserwuje i zapraszam do mnie :)
    http://inspiracjepatrycjil.blogspot.com/2018/07/sesja-zdjeciowa-27.html

    OdpowiedzUsuń