czwartek, 27 lipca 2017

#Relacja: Wcale-nie-małe-SoB i wizyta w siedzibie Malu Wilz

Witajcie Słonka,
Zapewne zauważyliście jak bardzo lubię jeździć do Michała z bloga Twoje Źródło Urody na spotkania :) A to właśnie dlatego, że Michał zawsze coś ciekawego wymyśli, babeczką nakarmi i inspiracji przekaże. Tym razem również tak było, tyle że bez babeczek :)

3 czerwca (to aż tyle czasu minęło?!) odwiedziliśmy siedzibę Malu Wilz by odkryć wszystkie tajemnice tej mało znanej w Polsce firmy.

Zostaliśmy przywitani przez wspólnika zarządzającego Pana Jacka oraz Panią Kasię - szkoleniowca Malu Wilz, rozsiedliśmy się wygodnie i przenieśliśmy się do świata ekskluzywnych kosmetyków niemieckich.


Malu Wilz ogólnie nie jest marką nową, ale w Polsce zaistniała nie tak dawno, głównie dzięki kosmetykom kolorowym, jednak to linia pielęgnacyjna wzbudza we mnie największe zainteresowanie. Ilość pielęgnacji oraz pomysłów pielęgnacyjnych Malu Wilz ma wręcz niesamowity, spotkamy tu między innymi 2-fazowy spray nawilżający z kwasem hialuronowym, a także wodę Stone Water, z kamieniami, które nie tylko pięknie mieniącymi się w świecie słońca, ale i koją spragnioną skórę.



Następnie nastała chwila najprzyjemniejsza dla mnie, czyli pierwszy zabieg pielęgnacyjny, na którym byłam modelką.

Zabieg zaczął się od peelingu enzymatycznego, przy którym Pani Kasia nie siedziała bezczynnie, a wykonywała na mojej twarzy masaż pędzlami. Masaż był baaardzo przyjemny i napawał błogi nastrój. Następnie moja twarz została przykryta gazą, na którą położono "piankową" maseczkę. Kolejnym etapem było postawienie ogrzewających"chusteczkowych domków" na twarzy by wzmocnić przenikanie aktywnych elementów wgłąb skóry. Potem wykonywany jest niezwykle przyjemny masaż, łączący w sobie techniki autorskie z ajurwedyjskimi. Zadbano nawet o masaż głowy, co okazało się niezwykle przyjemnym doznaniem. Co do samej maseczki, to po jej zdjęciu produkt nie marnuje się, bo przenoszą go na dłonie, dzięki czemu nie mam miejsca marnotrawstwo :)
Efekt po zabiegu jest świetny. Skóra jest miękka, gładka i dopieszczona (za zdjęcia dziękuję Anecie Annabelle Beauty :-*).


Następny zabieg był przeprowadzony na ślicznej twarzy Margarety Life in Colour. Był to masaż ultradźwiękiem z preparatem Malu Wilz. Nie spodziewałam się, że taki dość krótki zabieg potrafi widocznie wpłynąć na kondycję skóry, ale to się właśnie stało. Twarz wygląda na bardziej wypoczętą i gładką, a efekt nawilżenia utrzymuję się do kilku dni. 






Podsumowując, było super. Za każdym razem bardzo się cieszę spotykając się z tak zacnymi ludźmi i chłonąc tak bogatą wiedzę. Dziękuję jeszcze raz Michałowi Twoje Źródło Urody za zaproszenie :)

W spotkaniu wzięli udział autorzy blogów:
Twoje Źródło Urody (organizator)

Z pewnością Malu Wilz nieraz jeszcze pozytywnie nas zaskoczy, a ja, już niedługo, pokaże Wam co nieco z ich produkcji :) 

A Wy, co wiecie o Malu Wilz? :)

4 komentarze:

  1. Rewelacja! ;*
    Zapraszam do mnie kochana - https://theloveanea.blogspot.com/
    Buziaczki, loveanea ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. super relacja, zazdroszczę Wam tych zabiegów

    OdpowiedzUsuń
  3. This article will help you in overcoming various acute and chronic diseases, click here walatra gamat emas kapsul

    OdpowiedzUsuń