piątek, sierpnia 5

#Moja pielęgnacja przed i po - słoneczna :)

Temat ochrony przeciwsłonecznej wydaje się być aktualny szczególnie latem, jednak należy o niej pamiętać przez cały rok. Dziś pokażę Wam dwa produkty - jeden przed, drugi po ekspozycji na słońce, - które są warte uwagi. A mowa jest o Obagi Sun Medical Sun Shield oraz Sesderma Repaskin Mender Liposomal Serum.
















 

Chciałam zacząć od tego, że od dziecka unikam słońca. Nie dlatego, że zawsze byłam mądra i myślałam że słońce mi zaszkodzi, tylko w wieku ok. 8 lat postanowiłam dla siebie, że blade jest ładne (w kontekście twarzy, bo ciut opalone ręce i nogi lubię). A że akurat opalam się bardzo szybko, to nawet ciągłe chowanie się w cieniu mi niezbyt pomagało. W wieku 15 lat znalazłam u siebie pierwsze popękane naczynka i zbagatelizowałam sprawę. Pomyślałam, że albo to zniknie, albo jest to jednorazowa akcja i więcej niechcianych gości na mojej twarzy się nie pojawi. Myliłam się. A problem tym czasem się namnażał, aż w wieku 17 lat zrozumiałam, że krem ochronny przyda mi się nie tylko na plaży. Od tego czasu wypróbowałam wiele kremów z filtrem. Z racji problemów skórnych używam przeważnie filtrów SPF 50+ i jak na razie, niezależnie od ceny, kremy takiego typu często bielili mi twarz i byli bardzo tłuste. Jak do tej pory, najlepszymi filtrami były kremy koreańskie, jednak do ideału wypróbowanym przeze mnie kremom było daleko.

A więc kiedy się dowiedziałam, że klinika Beauty Club Lemone przygotowała dla uczestniczek spotkania Beauty by Bloggers m.in. kosmetyki do pielęgnacji twarzy przed i po ekspozycji na słońce, to bardzo się ucieszyłam. Klinika Lemone jest jedną z niewielu takiego typu klinik, która ma możliwość dystrybucji kosmetyków klasy premium, również firm Obagi i Sesderma.  



Zacząć chciałabym od kremu Obagi Medical Sun Shield, ponieważ stosuję go jako pierwszy.

Kilka słów od producenta: Tylko Sun Shield Matte Broad Spectrum SPF 50 zapewni Twojej skórze tak kompleksową ochronę przed szkodliwym promieniowaniem słonecznym UVA i UVB. Preparat przeznaczony jest dla każdego rodzaju skóry, bezzapachowy, nie zawiera tłuszczy i kwasu p-aminobenzoesowego, a jego przeźroczysta konsystencja i matowość sprawiają, że nadaje się również pod makijaż. Unikalna formuła Sun Shield Matte Broad Spectrum SPF 50 gwarantuje ochronę fizyczną w postaci barwinków mineralnych odbijających promieniowanie UV oraz chemiczną, w postaci substancji absorbujących promieniowanie i rozpraszających je jako energię cieplną. Pamiętaj, iż kompleksowa ochrona zapobiega poparzeniom słonecznym, przeciwdziała powstawaniu nowotworów skóry oraz chroni przed skutkami przedwczesnego starzenia się. Aby zapewnić skórze maksymalną ochronę, kosmetyk Obagi należy stosować codziennie 15 minut przed wyjściem na słońce, a w trakcie opalania aplikować co 2 godziny.


Skład: Octinoxate 7.5%, Zinc Oxide 10.5%. Water, Cyclopentasiloxane, PEG-10 Dimethicone, Pentaylene Glycol, Stearyl Alcohol, Phenyl Trimethicone, PEG-40 Stearate, Hydroxyethyl Acrylate/sodium Acryloydimethyl Taurate Copolymer, Soidum Dihydroxycetyl Phosphate, Citric Acid, Squalane, Ceteareth-20, Polysilicone-11, Dimethicone, Crosspolymer-3, Sorbitan Ester, Xanthan Gum, 1,2-hexanediol, Benzoate, Polysorbate 60, Tetrahexyldecyl Ascorbate, Disodium EDTA, Methylisothiazolinone, Hydrogenated Palm Glycerides, Ubiquinone, Tropolone.



Zaletą tego kremu jest to, że jest on niesamowicie lekki i w ogóle nie tłusty. Większość moich filtrów nie nadawała się pod makijaż z uwagi na to, że podkład na nich się rolował, a uczucie tłustej skóry męczyło mnie aż do wieczora. W przypadku Obagi Sunshield nie ma takiego typu problemów. Krem wchłania się do matu bardzo szybko, nie bieli i znakomicie nadaje się pod makijaż. Jest również bardzo wydajny, mi na jedno użycie wystarcza kropla rozmiarem z groszek :) Przyznać muszę, że nie używam go do całego ciała, ponieważ świetnie sprawdza się na twarzy i nie chcę go szybko zużywać. 

Wydawałoby się, że skoro tak dobrze chronimy skórę nie powinniśmy podejmować żadnych działań po ekspozycji na słońcu o ile nie dostaliśmy poparzeń. Otóż nie, nawet najlepszy krem nie uchroni nas w 100% od zniszczenia, jakie niesie promieniowanie słoneczne. Firma Sesderma wychodzi naprzeciw potrzebom regeneracji po opalaniu i proponuje serum Repaskin mender Liposomal serum, które ma za zadanie naprawiać uszkodzenia spowodowane przez przebywanie na słońcu.

Kilka słów od producenta: Serum liposomowe stanowiące bazową terapię przeciw fotostarzeniu. Zawiera enzymy naprawiające uszkodzenia komórkowe, spowodowane promieniowaniem UV. Ma działanie naprawcze i prewencyjne, przed i po ekspozycji na słońce. 
Składniki aktywne:
- Filtry fizyczne, chemiczne i biologiczne (zielona herabata), 
- Fotolizy i enzymy reparacyjne
Stosowanie: Wmasować w skórę do wchłonięcia. Stosować 1-2 razy dziennie.

Skład: Aqua, Glycerin, Lecithin, Alcohol, Cyclopentasiloxane, Peg-40 Hydrogenated Castor Oil, Polymethyl Methacrylate, Arginine, Glycine, Proline, Lactic Acid, Bifida Ferment Lysate, Phenylalanine, Cysteine, Arabidopsis Thaliana Extract, Micrococcus Lysate, Plankton Extract, Zinc Chloride, Teprenone, Polysorbate 20, Ammonium, Acryloyldimethyltaurate/Vp Copolymer, Sodium Cholate, Dimethicone, Ethylhexylglycerin, Tocopheryl Acetate, Polysilicone-11, Butylene Glycol, Disodium Edta, Sodium Chloride, Caprylic/Capric Triglyceride, Decyl Glucoside, Hydrochloric Acid, Phenoxyethanol, Citronellyl Methylcrotonate, Parfum.

Muszę Wam się przyznać, że uwielbiam różnego typu serum. Jest to kosmetyk, który zawsze testuję najchętniej, przy czym jedno serum stosuję na dzień, drugie na wieczór, trzecie pod oczy, czwarte do zabiegu mezoterapii... Jednym słowem, uwielbiam tego typu kosmetyki, choć nie zawsze jestem z któregoś z nich zadowolona. W tym przypadku jednak nie rozczarowałam się. Serum, mające nieco żelową konsystencje, bardzo przyjemnie nakłada się na twarz. Kosmetyk pięknie pachnie i łatwo się rozprowadza. Mimo, że dbam o ochronę i oparzenia zdarzają mi się tylko w górach (kto był ten wie, że słońce jest bardzo agresywne szczególnie w rejonach, gdzie zawsze leży śnieg), ze względu na specyfikę mojej cery, często jest ona podrażniona po ekspozycji na słońce. Serum Repaskin Mender świetnie radzi sobie z takim podrażnieniem - koi skórę i po jego zastosowaniu już po godzinie nie ma żadnego śladu słonecznego grzechu. Poza tym, Sesderma Repaskin Mender Liposomal serum stanowi dobrą bazę do kolejnego nałożenia kremu na noc. 

Jak widzicie, w tym przypadku, oba kosmetyki polecam. Nie zauważyłam u nich żadnych wad... z wyjątkiem ceny. Za krem z filtrem Obagi Medical Sun Shield wydać musimy 126zł/ 30ml, natomiast Sesderma Repaskin Mender Liposomal Serum kosztuje 162zł/30ml.



A jak Wy chronicie się przed słońcem? :)

7 komentarzy:

  1. Za dobre kosmetyki warto zapłacić więcej. Ja mam tak samo, moja twarz nie lubi słońca, zaraz wychodzą przebarwienia. Za to ręce i nogi opalają się bardzo szybko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie szybko opalają się ręce i twarz. I, choć lubię jak nogi są ciut muśnięte słońcem, to niestety w ogóle mi się nie opalają :)

      Usuń
  2. Dość drogie, ale to serum mnie zaciekawiło

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam skłonność do przebarwień, także oba produkty okazały się u mnie strzałem w 10! Jestem z nich naprawdę zadowolona, nie wyobrażam sobie wiosną/latem nie stosować ochrony niższej niż SPF50... :))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasami wolę zapłacić za dany kosmetyk, jeśli ma się sprawdzić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. To serum bardzo zachęcająco wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie serum z pewnością by mi się przydało ;)

    OdpowiedzUsuń